Czasami odkładam sprawy na później, myśląc, że mam czas. Ale lata mijają, trudności narastają i pewnego dnia staję twarzą w twarz z przeszłością, zadając sobie tylko jedno pytanie: czy wciąż mogę naprawić swoje błędy?
Są decyzje, które podejmujemy w ciągu sekund, a które zostają z nami na całe życie. W danej chwili myślimy, że robimy, co w naszej mocy, żeby utrzymać się na powierzchni, żeby iść naprzód. Ale z czasem zdajemy sobie sprawę, że nie zrobiliśmy kroku naprzód; jedynie ominęliśmy problem. Przez długi czas wierzyłem, że lepiej odejść niż zostać. Nie wiedziałem jeszcze, że można uciec od sytuacji, ale nigdy od własnego cierpienia.
Dzień, w którym pozwoliłem strachowi decydować za mnie… Wciąż pamiętam ten okres w moim życiu, kiedy wszystko stało się zbyt ciężkie, zbyt skomplikowane, zbyt bolesne. Czułem, jakby świat walił mi się na głowę, a ja nie byłem wystarczająco silny, żeby sobie z tym poradzić. Zrobiłem więc to, co robi wiele osób, gdy się boją: przeprowadziłem się do innego miasta.
Przekonałem siebie, że to najlepsze rozwiązanie. Że nie byłem w stanie sobie z tym poradzić, że inni poradzą sobie lepiej ode mnie, że czas w końcu wszystko ułoży. Jesteśmy dobrzy w opowiadaniu sobie historii, kiedy chcemy uniknąć prawdy.
Prawda jest taka, że nie byłem wystarczająco silny. Wybrałem wygodę milczenia zamiast trudu obecności.
Następny “