W szpitalu lekarze potwierdzili przedwczesny poród. Wyjaśnili, że wyczerpanie fizyczne w połączeniu z długotrwałym stresem emocjonalnym może mieć poważne konsekwencje w czasie ciąży. Zostałam przyjęta na oddział ratunkowy.
Kilka godzin później nasz synek urodził się przedwcześnie. Był drobny i kruchy i został przewieziony bezpośrednio na oddział neonatologiczny. Widziałem go tylko przelotnie, ale ta chwila utkwiła mi w pamięci.
Podczas mojego powrotu do zdrowia Javier rozmawiał prywatnie z lekarzami i zaczął rozumieć skalę presji, pod jaką znajdowałam się w domu. Po raz pierwszy naprawdę zrozumiał, co znosiłam w milczeniu.
Nasz syn spędził kilka tygodni pod obserwacją lekarską. Spędzałam długie godziny siedząc przy jego inkubatorze, delikatnie opierając dłoń o szybę. Javier zawsze był przy mnie. To doświadczenie go odmieniło.
Ból w żołądku był natychmiastowy i przerażający. Próbowałam wstać, ale moje ciało odmówiło posłuszeństwa. Wtedy poczułam ciepło i zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak: odeszły mi wody płodowe.
W tym momencie otworzyły się drzwi wejściowe. Javier właśnie wrócił do domu. Zamarł, gdy zobaczył mnie na podłodze, bladego i drżącego, a jego matka stała obok, nie wiedząc, co zrobić.
Javier rzucił się w moją stronę z paniką wypisaną na twarzy. Ledwo mogłam mówić, ale zrozumiał, że coś jest nie tak. Zadzwonił po pogotowie i został przy mnie, trzymając mnie za rękę i próbując uspokoić. Carmen milczała, wyraźnie wstrząśnięta tym, co się działo.