W ósmym miesiącu ciąży, sprzątałam, kiedy otarłam się o teściową. Obrażała mnie, uderzyła w twarz i wylała brudną wodę z mopa. Poślizgnęłam się, upadłam, odeszły mi wody – w tym momencie wiedziałam, że wszystko się zmieni.

W szpitalu lekarze potwierdzili przedwczesny poród. Wyjaśnili, że wyczerpanie fizyczne w połączeniu z długotrwałym stresem emocjonalnym może mieć poważne konsekwencje w czasie ciąży. Zostałam przyjęta na oddział ratunkowy.

Kilka godzin później nasz synek urodził się przedwcześnie. Był drobny i kruchy i został przewieziony bezpośrednio na oddział neonatologiczny. Widziałem go tylko przelotnie, ale ta chwila utkwiła mi w pamięci.

Podczas mojego powrotu do zdrowia Javier rozmawiał prywatnie z lekarzami i zaczął rozumieć skalę presji, pod jaką znajdowałam się w domu. Po raz pierwszy naprawdę zrozumiał, co znosiłam w milczeniu.

Nasz syn spędził kilka tygodni pod obserwacją lekarską. Spędzałam długie godziny siedząc przy jego inkubatorze, delikatnie opierając dłoń o szybę. Javier zawsze był przy mnie. To doświadczenie go odmieniło.